To był niesamowity sylwester, dokładnie o 12 w nocy zaświeciła nam zorza nad Tromso, równolegle z pokazem fajerwerków. Cały wyjazd był wyjątkowy bo jest wiele mitów na temat tego kierunku, które udało nam się obalić. Jak się okazuje nie taka straszna ta noc polarna. Przez ponad tydzień nie widzieliśmy słońca i zdecydowanie nikt nie dostał depresji.